STOP blogowe gniotka

Chwilowo nagromadziło mi się pracy…

I codziennie piszę, bardzo dużo tekstów – zaplecze to sam w większości zaopatrzam sobie w teksty, artykuły, quizy i takie różne konkursiki. Jeszcze nie wysłałem gniotków. Codziennie przechodzę obok poczty, ale nigdy nie mam listów przy sobie. A są już naszykowane. Ale wyślę to, muszę, koniecznie, na pewno! Na dodatek jeszcze sprawy związane z zakładaniem firmy, rozliczeniami i duperelami. Studiami… małpami… e-mailami.

Jest ekstra, tylko trzeba się przyzwyczaić. Bo mówiąc szczerze to tak mi się zasypało we wrześniu, bo postanowiłem jednego klienta wynagrodzić – w sumie za nic – i załatwić mu moją własną odręczną robotę za identyczną stawkę. Dlatego tak długo się schodzi z tworzeniem stron, uzupełnianiem tego. A jeszcze żeby zaplecze dobrze wyglądało to aktualizacje konieczne są i codziennie, czasem co dwa dni trzeba nowe sprawy dodawać, wpisywać. Cały dzień.

To sobie pojęczałem i się wyżaliłem i STOP gniotkowe kończy się od jutra. Już jutro konkretny tekst na temat kupowanych linków na łobcych stronach i poprzez allegro i jak to googielek może sobie szukać i wyszukiwać właścicieli stron handlujących linkami.

Nadal zastanawiam się nad tym prawym paskiem. Fajny on? Przydatny? Myślę o jego kreatywnym uzupełnieniu i mam pewien pomysł, ale grafiki do tego jakiej dobrej potrzebuję. Może uda się co zrobić fajnego. No. wszystko.

2 myśli na “STOP blogowe gniotka”

  1. E tam od razu martwiłeś ;)

    Podobała mi się idea dwóch wpisów dziennie. Było co czytać :D

Komentarze zostały wyłączone.