Blogowe zaplecze jest

  • by

rozwiązaniem dzięki któremu zaoszczędzę kilkanaście stówek rocznie. Mam nadzieję.

Bo ja to młody pozycjoner w sumie jestem. I tak na początku łapałem się na te promocje z domenami, dupy i maryny i kupowałem setki tych domen, a za rok nie miałem z czego opłacić wszystkich. Próbowałem, ale coś mnie nie wychodziło. Dzisiaj postanowiłem siąść, zrobić zestawienie finansowe. Ale zanim się do tego zabrałem znalazłem wyjście. Bo już od kilku miesięcy stawiam zaplecze na darmowych serwisach, blogi, strony na darmowych hostingach i fajnie sobie radzą.

Jak na zaplecze jest genialnie. Blogi zyskują popularność, nie muszę ich specjalnie promować, nie muszę specjalnie martwić się o ilość odwiedzin. Zapewniam im naprawdę konkretną i porządną treść więc spokojny jestem o naturalne linkowanie. Mam już nawet schemat rozwoju, ale… pod testy rzecz jasna.

Nie żebym rezygnował z domen kilkuletnich, które siedzą w moim posiadaniu od początków zabawy z internetem, ale muszę zoptymalizować moje koszty. Nie działam na dużą skalę – przynajmniej na razie, więc nie potrzebuję tak ogromnego zaplecza. Teoretycznie można by powiedzieć, że ta inwestycja mi się zwróci. Ale w jaki sposób, co? Bo zaplecze samo w sobie nie zwiększa swojej wraz z wiekiem – no dobra – może trochę, a takie zyski są zdecydowanie za małe jak dla mnie.

Mam już kilkadziesiąt blogów w różnych serwisach. Linki z tych blogów robią cuda – fakt, że zajmuję się niszami, ale w tych niszach cuda są genialne. Mam nadzieję, że już niebawem będę mógł więcej powiedzieć, gdy opracuję jakiś fajny schemat linkowania konkretnie dla tego typu zaplecza.

Wiem, że trudno będzie w tym wypadku zautomatyzować kilka szczegółów, ale… ze wszystkim da radę. Mam nadzieję. to rozwijamy się prędko, oby tylko nie za prędko ;) A jak z waszym zapleczem? Jak procentowo wygląda jego rozłożenie? Ja obecnie mam około:
40% stron na IP dedykowanym
50% stron na różnych hostingach
10% na darmowych serwisach

Do końca roku chcę zmienić proporcje do:
20% na IP dedykowanym
30% na różnych hostingach
50% na darmowych serwisach

Ciekaw jestem waszego podejścia ;) I nie piszę o śmieciach, ale naprawdę dobrych, zadbanych stronach, które emitują ruch od 100 unikalnych odwiedzin dziennie w górę oczywiście. A pasowałoby zawrzeć proporcje domenowe. Ale to jak se poobliczam potem ;)

5 myśli na “Blogowe zaplecze jest”

  1. Ja tam żadnej strony nie traktuje jako „zaplecze”.

    W każdą wkładam troszkę serca, zapewniam wartościowy content, staram się robić częste aktualizacje.
    Stawiam na jakość nie na ilość.

    Co do samego płacenia- dopóki blog „zapleczowy” sam na siebie nie zarobi, nie ma co liczyć na domenkę czy serwer :)

    P.S przetestuj sobie serwis blox.pl W ciągu dwóch godzin miałem niebagatelny site ;)

  2. Czytałem, czytałem :)

    Ale na zapleczu już troszkę zarobiłem. Jak się okazuje nawet przy marnych stronkach można troszkę grosiwa dorobić.

    Swoją drogą…Jak widzę pozycjonera, który ma 10 stron zapleczowych zrobionych mieszarką tekstu…to szlag mnie trafia.

  3. Tak naprawdę nie wyszedłem. Z bloxa mi strony poleciały, na innych z dnia na dzień coś się porobiło i z czasem przyrostu treści strony zmniejszały swój ruch. Chyba ich za dobrze nie podlinkowałem, ale teraz zrezygnowałem z darmowych sposobów na rzecz własnych stron i domen. Na razie chyba jest to rozwiązanie na plus.

Komentarze zostały wyłączone.