Edukacja Szkolna

Zabrałem się do tego wpisu bo mi kazali. Nauczyciele…

W szkole byłem, wiem o czym piszę. Czy nie jest czasem tak, że szkoła zamiast uczyć to tworzy zaciemniony i wycofujący się z użytku intelektualnego naród? Jeszcze parę lat temu w mediach można było słyszeć głosy dotyczące wykształconych polaków, inteligentnego narodu, ludzi z duża wiedzą… Jeszcze parę lat temu podobno puszczaliśmy w świat elitę intelektualna, jedyną w swoim rodzaju. Nie wiem jak teraz z tą elitą, wiem że poziom nauczania spada – od podstawówek pod studia wyższe.

Najbardziej boli mnie jednak to, że szkoła nie uczy zdobywania wiedzy. Nie uczy zachowania się w normalnym życiu i obycia z pieniędzmi. Szkoła uczy elementarnej wiedzy o świecie zapominając o najważniejszych elementach życia każdego młodego człowieka. Czy to działanie spowodowane umyślnie?

Zdobywanie wiedzy i ciągła nauka życia to podstawa rozwoju człowieka. Kto ma mnie tego nauczyć jak rodzice nie potrafią, a w szkole słyszę tylko o atomach, limfie i związkach frazeologicznych? Nikt tego nie uczy, a przeciętny polaczyna po szkole nie potrafi samodzielnie znaleźć potrzebnych mu informacji.
Powiecie, że google jest. Tak, ale my -pozycjonerzy- sprytnie nim manipulujemy i podsuwamy w bardzo prosty sposób takiemu człowiekowi informacje które niekoniecznie są tymi najlepszymi. Żadna maszyna nie jest doskonała i gdy ona będzie miała zastąpić ludzkie myślenie… drżyjcie kosmici!

Wiedza finansowa – przecież nawet taki przedmiot jak przedsiębiorczość w szkole jest. Ale ilu uczniów uczy się prawdziwych podstaw zarządzania pieniędzmi? Ilu przykłada się do lekcji i mimo dobrych ocen nadal nie potrafi odpowiednio zagospodarować swoim kieszonkowym?

Jednym sensownym powodem dla którego obecnie nie wykształca się mądrych ludzi wydaje mi się polityka. Ale tylko wydaje mi się i o tym dyskutować to z wami nie będę. No jest jeszcze jeden powód – rynek. Niby specjaliści potrzebni, ale nikt nie chce im wypłacać godnych zarobków. A każdy naprawdę mądry człowiek właśnie takich godnych zarobków by się domagał. ten mniej mądry zgoni na wiele innych rzeczy i nie będzie potrafił wznieść się po drabinie społecznej ni kawałeczka.

Bardzo nie lubię rozmawiać na ten temat, zawsze pojawiają się trudne i złożone dyskusje, a im więcej głupich ludzi w takich dyskusjach zabiera głos tym niebezpieczniej o zdrowie. Wiem jednak, że gniotek.com odwiedzany jest tylko przez wykształconych i przede wszystkim mądrych ludzi, dlatego śmiało poddaję temat pod dyskusję.

Celowo nie rozwinąłem wielu wątków licząc na waszą kreatywność i prawdziwą chęć przedyskutowania zagadnień związanych z edukacją polskiej młodzieży. I coś tak czuję, że nie będzie to igła w stogu siana.

16 myśli na “Edukacja Szkolna”

  1. Da mnie to naprawdę jest niesamowite że w szkole (mam 19 lat, jestem studentem więc wszyściutko mam na świeżo) nie uczy się jak człowiek powinien się posługiwać z pieniędzmi ! Moim skromnym zdaniem to powinno być priorytetem edukacji. Powinniśmy uczyć ludzi jak samodzielnie się utrzymać, a nie pozostawać do 25 roku życia na utrzymaniu rodziców. Wkłada się ludziom „zaawansowaną” wiedzę, nie dając tej podstawowej. Jaskiniowiec zanim wynalazł koło nauczył się polować… więc uczmy w szkole polować a nie wymyślać wynalazki !

  2. Kubo,
    ja z Tobą zgadzam się w stu procentach. Ale czy nie uważasz, że nauka polowania w szkole była by stratą czasu? Mam na myśli to, że wystarczyły by jedne(sic!) ciekawe zajęcia, które zachęciłyby większość osób do działania i podejmowania inicjatywy. Wtedy szkoła mogła by wyjść z czystym sumieniem, ponieważ każdy uczeń sam byłby zobowiązany do zdobywania wiedzy na temat np. finansów. Dołożyć do tego jakiś semestralny test z dziedziny samokształcenia (poszukiwanie wiedzy i takie tam) i sprawa jest rozwiązana. Jak to mówią 20% pracy i mamy 80% efektów.

  3. 20% pracy – 80% efektów czyli zasada Pareto :) Gniotku oczywiście że nauka polowania byłaby stratą czasu. Jestem za tym żeby były jedne zajęcia które motywowałyby do działania, rozwijania się i co tu dużo nie mówić bicia kasy. Do tego dołożyłbym w szkole funkcję taką jak footbolowy scout – ludzi którzy wyszukiwaliby młodzież z konkretnymi predyspozycjami do konkretnych zawodów i w ten sposób układali i plan całej edukacji. Dzięki takiemu systemowi moglibyśmy mieć najlepszych specjalistów na świecie.

  4. Kubo, teoretycznie tak, ale te konkretne predyspozycje niestety w większości przypadków tak mocno ewoluują na przestrzeni nawet ostatnich 3 lat licealnych, ewentualnie 4 w technikum, że ciężko byłoby coś takiego wprowadzić – ale nie ukrywam, jest ten mały procent osób, które już od małego wiedzą co będą robić i konsekwentnie do tego dążą.

    Natomiast same zajęcia z bicia kasy też byłyby bezsensowne, a dlaczego? Ponieważ nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą bogaci. Przydatniejsze byłyby zajęcia typowo rozwojowe, które kierunkowały, ewentualnie odkrywałyby umiejętności wedle potrzeb uczestniczącego w tych zajęciach. Takie „rozwijające pasje” oraz świadomość własnej wartości.

    Bo sam zapewne wiesz, że nie ważne co się robi, ale robiąc to dobrze zawsze można zapewnić sobie godne życie – bo pamiętaj, że nie każdy potrzebuje milionów do szczęścia.

  5. Nie każdy potrzebuje milionów do szczęścia, ale każdy musi się jakoś utrzymywać i powinien być nauczony w taki sposób żeby mógł żyć na godnym poziomie niezależnie od tego co robi. I nie chodzi mi oczywiście o uczenie każdego żeby został milionerem, ale żeby każdy nie żył na czyiś koszt (teraz to się mówi że na państwa ale to tak naprawdę na nasz koszt jest).

    Co do predyspozycji to zgadzam się że one ewoluują a czasem zmieniają się o 180 stopni, tylko zaproponowany przeze mnie system wydaje mi się znacznie sprawiedliwszy i ciekawszy dla samych uczniów niż ten który jest teraz.

    Pozdrowienia :)

  6. Witam.
    Kubo napisałeś „każdy musi się jakoś utrzymywać”, według mnie też jest to racja, ale zawsze będzie jakiś margines społeczny tego nie da się uniknąć.

    „nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą bogaci”, Gniotku i tu się z tobą zgadzam, gdyby wszyscy byli bogaci wszyscy zarazem byli by biedni. Bieda jest pojęciem względnym tu w Polsce możesz być biedny mieszkając w jakiejś kawalerce, a pojedziesz do jakiegoś biednego państwa i z tą samą pensją możesz zostać milionerem. Kiedyś ktoś chciał zrobić tak by wszyscy byli równi, chyba wiecie o kim tu mówię.

  7. Tak w ogóle to świetny temat :D Strasznie lubię o tym wszystkim związanym z edukacją w Polsce dyskutować. (Taki mały offtop)

    Co do marginesu społecznego to oczywiście że on będzie. Ale uważam że dlatego że komuś się nie chce albo ktoś jest żulem i non stop pije to nie powinna cierpieć reszta społeczeństwa i nie powinno się na niego zrzucać.

    Inną oczywiście sprawą są osoby z różnymi chorobami, czy niepełnosprawnością. Tutaj pomoc jest potrzebna i konieczna.

  8. No to gniotku trafiłeś w mój temat. Tak się składa, że jutro kończę swoje 150 godzin praktyk w Zespole Szkół (podstawówka + gimnazjum) jako nauczyciel informatyki, więc liznąłem trochę tej edukacji od środka.

    Wielu mówi, że gimnazja to niewypał, że to getta najgorszej młodzieży. Ale musicie wiedzieć, że sama koncepcja nie jest zła. Zły jest program nauczania (uczyłem według WSiP) i brak przeszkolenia nauczycieli do pracy w grupie z młodzieżą, będącą w okresie intensywnej burzy hormonalnej. W rzeczywistości, w programie SLD takie szkolenia były przewidziane, ale oczywiście PiS miał to w 4 literach, a PO nawet palcem nie ruszyło, aby dokończyć projekt.

    Jak widzę temat – Jak to z Gaussem było ? zamiast konkretnego odwołania się do lekcji, gdzie prawidłowo powinno być – powtórzenie wiadomości o Excelu, to mnie nieraz krew zalewa. Nauczyciele wtedy mówią, że temat trzeba rozwinąć. Brednie, bo wcale nie trzeba, lepiej uczyć na konkretach ! I tak oto mydli się oczy dzieciakom pierdołami, zamiast uczyć rzeczy konkretnych.

    Ćwiczenia dla dzieci 7 letnich też są do bani. Jest co prawda kolorowanie, ale już za mało jest rysowania po śladzie trudniejszych wzorów. Do tego te wyklejanki – tak tworzy się kaleki, które nie potrafią się posługiwać nożyczkami. Jest za mało rysowania, a dzieciaki lubią rysować.

    Przykładów jeszcze mógłby napisać sporo, tylko po co kompromitować tych z góry. Mam nadzieję, że ktoś tam jeszcze raz przeglądnie programy nauczania i puknie się w czółko.

    I najważniejsze – rodzice całą edukację zwalają na szkołę i to jest jedno wielkie nieporozumienie, bo rodzice też powinni pracować z dzieckiem. W realu wygląda to tak, że włączają dziecku grę na kompie lub konsoli, albo telewizor na kanał z powalonymi amerykańskimi bajkami, byle by mieć święty spokój. I tak oto dorasta Nam przyszła elita.

  9. Bartku, Kubo!
    według mnie margines społeczny można z powodzeniem usunąć tworząc z tych ludzi klasę najniższą, ale zawsze to jakąś klasę. Wystarczą przymusowe kursy, dodatkowe szkolenia, albo przymusowe jakiekolwiek działanie – bo takim ludziom tylko przymus może pomóc zastrzeżony dodatkowo sankcją więzienia. Oczywiście kursy i wszystko też nie może być robione na odwal się, bo wtedy nie ma to sensu.

    milkus,
    masz rację jeżeli chodzi o rodziców. Tutaj wielu nawala, zresztą to takie błędne koło. Ja przyznam się szczerze, że nie widzę edukacji mojego dziecka opartej jedynie o system szkolnictwa jaki mamy. O ile jeszcze program przejdzie, to sposób prowadzenia lekcji i tak zwana werwa w prowadzącym również jest pożądana. Będziesz nauczycielem i mam nadzieję, że bardzo świadomie podjąłeś tą decyzję…

    Jak dla mnie nauczyciel powinien zarabiać 5-9tys. miesięcznie, ale już na samych studiach powinien być odsiew ludzi, którzy się do tej roboty nie nadają. Przy takich zarobkach nauczycielskich i odpowiednich wymaganiach byłbym spokojny o edukację mojego dziecka, podatków mogę nawet więcej płacić, jak zapewnią mi że to pójdzie na nauczycielskie pensje…

    Mam wrażenie, że nam w Polsce brakuje inicjatywy. Polacy po prostu nie wychodzą z inicjatywą i właśnie przez to cierpią i są problemu na każdym szczeblu.

  10. Ja gniotku skończyłem Uniwersytet Zielonogórski, inżynierskie + magisterka, teraz robię podyplomówkę – przygotowanie pedagogiczne dla nauczycieli i jeszcze mnie straszą, że będę musiał robić kolejną podyplomówkę jak chcę pracować w szkole. I jaki będę miał zarobek na start ? Około 1000 PLN, o ile w ogóle dostanę posadę. Do tego dojdą awanse zawodowe i masa pracy z nimi związana.

    Teraz ktoś może mnie spytać – to po co chcę pracować w szkole. Odpowiedź – bo chcę uczyć dzieciaki informatyki i ciągnie mnie do tego zawodu. Ktoś kto idzie uczyć dla kasy, nie nadaje się na nauczyciela.

    Dziękuję Ci gniotku, że tak hojnie chciałbyś obdarować nauczycieli, za ich trud.

    Ale mimo wszystko zmieniłbym program nauczania. Stare podręczniki do informatyki, były naprawdę dobre. Szkoda, że piszący programy nauczania, nie wzorowali się na nich.

  11. A czy w ogóle piszący te programy zdają sobie sprawę z tego co robią? Może i tak, ale w takim razie dlaczego tak robią? Czy to nie czasem tak, że chowanie głupiego narodu jest na rękę? właśnie…

    Ale co do nauczycieli, naprawdę uważam, że pieniądze na dłuższą metę by wiele zmieniły. Gdyby podjąć to wyzwanie i mierzyć efektywność nauczania każdego z nauczycieli i wyznaczać mu pensję w zależności od faktycznej wiedzy jaką zdobywają jego uczniowie – według mnie miałoby to sens.

Komentarze zostały wyłączone.