Oni zniszczyli mi życie…

Pamiętam końcówkę liceum. Była piękna, ale nie pod względem finansowym. Największym problemem była chęć posiadania czegoś nowego, czegoś lepszego, czegoś co będzie się mniej psuło. I to taka nieodparta chęć. Towarzyszyła jej koleżanka satysfakcja, która ciągle podpowiadała: „ludzie zobaczą Cię w nowym. wreszcie będziesz mógł szybciej pojechać. wreszcie będą Cię szanować i poczujesz się naprawdę ważny!

To właśnie !chęć posiadania jest bohaterką tego wieczornego tekstu. Bo naszła mnie refleksja… posłuchajcie…

Ostatni miesiąc ostatniej klasy licealnej. Najlepsza III B kończy swój żywot. Już wystarczająco dorośli byliśmy, żeby wiedzieć jak zaplanować przyszłość. Zrobiliśmy to. Każdy miał plany, niektórzy nawet po 50 kilo na plecach, ale wszyscy pozytywnie nastawieni do świata. Wystartował maj, matury się skończyły, nadeszły wyniki, a świat zaczął powoli rozmywać się pod naporem silnego i bezbarwnego deszczu. Byłem w dobrej sytuacji, matura zaliczona, wszystko zgodnie  planem. Pieniądz na studia – zaoczne, bo chciałem zarabiać – miałem zarobić. I zarobiłem. Uniwersytet o kilkadziesiąt kilometrów – postanowiłem dojeżdżać.

Idealny plan, wszystko ułożone i wyliczone co do grosza. Jak to w tego typu historiach bywa -musiała być czarna owca, a może to był byk? Czarny byk – tak. Tym czarnym bykiem był nowy samochód, na kredyt. Dla mnie osobiście sprawa bardzo fajna, wreszcie swoje auto będę miał. Rodzice coś dla siebie, ja coś dla siebie – bo wtedy to inwestowałem swoje pieniądze zamiast kupować sobie samochody i inne rzeczy. Tylko ten kredyt… rzecz bardzo niepokojąca była.

Szedłem swoim torem, samochód dał mi więcej wolności, trochę więcej wydatków – jak to za młodocianego bywa. Ale dał mi też większe perspektywy. Nagłe wyjazdy, spotkania, rozmowy oddalone o kilkadziesiąt kilometrów nie były dla mnie problemem. Studia się zaczęły, jeden rok w domu. W drugim chciałem już iść na swoje, ale… problemem była płynność finansowa. Jeszcze wtedy praca nie była taka wygodna, nie było tyle możliwości i płynności mniej. Ale zdecydowałem się na mieszkanie. Trudno było, bardzo ciężko. Utrzymanie dwóch osób kosztuje, posiadanie większej gotówki było niemożliwe, zaskórniaki ledwo jakie na psujący się samochód i żyliśmy. Nie było lekko, nie było.

Patrzyłem na inne dzieciaki, bawiły się śmiały i wygłupiały. Ich życie nabierało kolorów. Coraz więcej znajomych na naszej klasie, coraz więcej imprez, coraz gorsze wyniki na studiach, brak stałej pracy i wiedzy na temat zarządzania własnymi finansami. Czasem im zazdrościłem, bo z podobnego domu się wywodzę. Kredyt jest, chęć posiadania jest, ale nie ma chęci pracy, rozwiązania problemu finansowego.

Teraz jestem na półmetku, życie idzie do przodu. Tytuł ostrzejszy niż treść, ale chyba sami rozumiecie… Obecnie zarabiam na telefon :) Wiem za to, że moje inwestycje zwrócą mi konkretną gotówkę, że dzięki nim za te 5, czy 10 lat wyjdę z dołka finansowego. Jednym ze środków leczniczych jest ten blog – ale o tym innym razem. Jeszcze zdążę przedstawić cel, sens istnienia i konkrety.

Aby dwa słowa o chęci posiadania…
Wiem, że to kwestia wychowania, społeczeństwa, które bezpośrednio otacza jednostkę podczas dorastania i wchodzenia w poważne życie. Zdałem sobie sprawę z tego już dawno temu, wiem jak przechodzi się socjalizację wtórną. Teoretycznie poglądy się zmieniają, cele i pragnienia również, ale pozostaje jedna bardzo ważna kwestia. To co nabyte za małego siedzi w środku i czeka żeby się ujawnić. W sytuacjach beztroski, podobnych do tych z dzieciństwa zmienia się myślenie, podświadomość dyktuje inne warunki. Stąpanie twardo i ciągłe realizowanie założeń finansowych bywa trudne. Ale czego się nie robi…

Wystarczy.

czy wiesz kim są Ci „oni”?
– kto poprawnie odpowie na to pytanie otrzyma gniotka.
Komentarze zostaną opublikowane jednocześnie dnia 31 sierpnia 2009r.
każdy kto udzielił poprawnej odpowiedzi otrzyma gniotka, takiego do gniecenia konkurencji ;)

14 myśli na “Oni zniszczyli mi życie…”

  1. Rodzice – bo to zazwyczaj oni hamują działania swoich dzieci żyjąc stereotypowo i chodząc już wcześniej utartymi szlakami.

  2. Pingback: Konkurs gniotkowy! > i Puknij.net

  3. odpowiedz – nikt (: nie ma „ich”. zycie bohatera nie zostało zniszczone.
    „Tytuł ostrzejszy niż treść”
    i kropka :)

    (albo jestem zbyt ograniczona, aby dostrzec odpowiedz. pff)

  4. Oni to z pewnością międzynarodowy spisek, bądź tajna grupa składająca się z masonów oraz kosmitów, którzy odpowiedzialni są za wszelkie niepowodzenia życiowe. To z pewnością Oni nie pozwalają Ci w pełni rozwinąć skrzydeł!

    Nawet, jeżeli myślisz, że Oni to ktoś inny – mylisz się. Ja jestem przekonany, że ci Oni, o których pytasz, to właśnie ten spisek!

    (Tak, bardzo chcę gniotka, a nie przychodzi mi na myśl żadna sensowna odpowiedź, liczę na wyrozumiałość ;-) ).

  5. Bankowcy, którzy wcisnęli kredyt ;)

    Teraz myśli się tak, żeby mieć na tą chwilę pieniądz. Coraz mniej młodych ludzi chce inwestować w cokolwiek innego niż fajki i alkohol ;)

  6. Inni to ludzie, którym wszystko przychodzi łatwo, niektóre rzeczy dostają od ręki. Inni mają zawsze więcej od ciebie i chcesz za nimi nadążyć? Chcesz być lepszy, albo się upodobnić?

Komentarze zostały wyłączone.