Hazard – rozrywka dla głupoli?

  • by

Dlaczego bawiąc się w super kasynie – czy to internetowym, czy analogowym – zawsze człowiek traci?

Tak, oglądałem tu dwa dni temu jak mnie oczy nie mylą film pt „Cooler” na polsacie(dlatego, że tylko polsat bardzo późna porą puszcza telezakupy mango, a nie seksistowskie i inne gówna). Jak kto oglądał to wie, jak kto nie oglądał niech przeczyta poniższy akapit, w nim streszczę.

Jest sobie kasyno, tam się wygrywa kasę. Ale gdy przychodzi Cooler człowieki przegrywają. A jak mimo wszystko wygrają, to jest taki Pan właściciel, co zawsze czuwa nad sytuacją i łamie pozornym zwycięzcom kości, czasem zabija itd. Bo przecież do kasyna nie chodzi nikt normalny, prawda? W skrócie „Cooler” przedstawiał życie tego Pana, co go Coolerem nazywali i jego pecha. A jak się zakochał i ktoś w nim też, to niesamowity szczęściarz się z niego zrobił. I fajnie. Bo przesłanie takie sobie wyciągnąłem, że kasyno jest be i tam można jedynie (uwaga, poważnie i bardzo uroczyście piszę) zatracić siebie i własne, życiowe cele.

ruletka I przesłanie, które wysnułem jest mądre. I bardzo podobne sytuacje możemy spotykać w naszym, normalnym życiu. Bo ostatnio przychodzi do mnie znajomy i mówi, że postawił 150zł na Gołotę, nie ma teraz za co kupić swojej ulubionej gazety i pożycza parę złotych na gazetę.

Czy to nie mała paranoja? Bo jak nie mam, to nie kupuję. Jak obstawiam zakłady, to muszę liczyć się z tym, że czegoś mogę sobie nie kupić i zupełnie zapomnieć o tych pieniądzach, bo tak naprawdę jest 50%50 – albo wygrasz, albo przegrasz i stawianie na pewniaków, wcale nie jest pewne. Oj wiem…

Moi znajomi mają znajomych, którzy uzależnieni są od automatów do gier. A dobrze wszyscy wiemy ile pieniędzy przeciętny automat potrafi zjeść. Bo on jest uzależniający. Pieniądz jest używką, od której nie można się uniezależnić – chyba, że jak w Cast Away ktoś ma ochotę pofrunąć na bezludną wyspę. Dlatego uzależnienie od pieniądza i wszelkich rzeczy, które teoretycznie przynoszą łatwe, szybkie i bezproblemowe zyski trzeba maksymalnie ograniczać! O tak, maksymalnie ograniczać.

Przekonał się o tym, nasz polski, kolejny przyszły milioner, a żale opisał w październikowym podsumowaniu. Jak wam się chce, to przeczytajcie. To tak tylko dla przykładu. A jak już zaczniecie czytać, to i komentarze mu poczytajcie, też fajnie gadają jego czytelnicy ;)

A internetowe kasyna, zakłady bukmacherskie, itd?
– z nimi nie jest inaczej. Mało to razy słyszałem, że ten i ten nie chce mi oddać dużej kasy, którą wpłaciłem. Potem wygrałem 20% tego, co daje jakieś 1000zł i co? I tak naprawdę nie wygrałem, bo pieniądze nadal należą do bukmachera (czy jak się nazywa tego zarządcę). Bo z kasynami i twardymi typkami, którzy je wymyślili nie ma sensu zadzierać. Szkoda zdrowia, nerwów, pieniędzy. Bo wszystko kosztuje.

Ale co jest najgorsze w tym, że taki ziom gniotek pójdzie do kasyna, zarobi, potem przepije, znowu pójdzie i zarobi? – a zarobi bo ma szczęście w życiu, nie to co gniotek.  – I najgorsze jest to, że pieniądz będzie zupełnie bezwartościowy. Bo mam wrażenie, że to w jaki sposób zarabia się pieniądze, potem nimi dysponuje i obraca, wiele mówi o ich właścicielu. Bo pieniądze nie są najważniejsze. Ale dobrze je mieć. Trzeba o tym pamiętać i myśleć. Bez sensu jest ciągnąć do przodu obładowany cudzym gównem wóz przez całe swoje życie – jak głupi osioł, który należy do swojego karmiciela.

Wiem, że kumacie. I wszystko. Idę zagrać w ruletkę.

PS
następny tekst dopiero w poniedziałek. Nie mówiłem wam?
gniotek.com otwierany jest przez właściciela jedynie od poniedziałku do czwartku o godzinie 19.57; weekendy ma wolne, dopóki nie zrobi mini miejsca na mini uwagi.
ale blip będzie działał, spoko ;)