E-mail marketing – moje początki

  • by

Pewnego słonecznego wtedy dnia…  postanowiłem skusić się na ofertę Piotra Majewskiego, sprzedającego konta w systemie implebot.pl. Po kilku miesiącach od zakupu stworzyłem e-mailowy kurs tworzenia zaplecza – zastanawiałem się jakie będzie zainteresowanie tym tematem. Po roku lista ma około dwustu subskrybentów – wyłącznie dzięki temu blogowi. Uważam, że wynik jest wyśmienity, jednak z uwagi na niekomercyjne działanie tej listy postanowiłem z implebota zrezygnować – przynajmniej do czasu, aż nie wpadnę na komercyjny pomysł na wykorzystanie listy e-mailingowej.

Po długim wstępie chciałem opisać parę spostrzeżeń, które dostrzegłem przez rok „prowadzenia” i poszerzania listy e-mailingowej. Otóż narzędzie mi się spodobało od razu, sporo czytałem o e-mail marketingu i wydaje mi się, że nadal jest to jedna z najskuteczniejszych form sprzedaży i pośrednictwa w sprzedaży. Uważam jednak, że skuteczne stosowanie tej formy kontaktu z klientem opanowało niewiele firm.

Ja nie wyrzucałem wam okienek z propozycją zapisu na kurs tworzenia zaplecza – może to był błąd(na razie nie wiem, gdy będę tworzył komercyjne wersje |a będę| z pewnością przetestuję wszystkie formy) jednak wiem, kiedy zapisy na listę były największe. Nie trudno się domyślić – to właśnie w momencie, gdy poinformowałem o nowym, ulepszonym kursie tworzenia zaplecza dopisało się dodatkowe ~20% osób. Ze 100 adresów zrobiło się 120. Zaraz przed wyjściem nowej wersji wysłałem kilka e-mailingów – zanotowałem wypisanie się z listy KILKU osób. Gdy pojawiła się nowa wersja kursu i otrzymała odpowiedni post promujący na stronie, dopisało się jakieś dodatkowe 50%  adresów. Z chwilą obecną liczba nadal rośnie(skromnie, ale rośnie).

Dodatkowym atutem, jaki was kuszę do zapisu na listę, są wyjątkowe informacje dotyczące SEO wysyłane jedynie na skrzynkę pocztową. Poinformuję w tym miejscu, że lista niemoderowanych adresów do katalogów typu presell pages zostanie wysłana jedynie subskrybentom mojego kursu(i to w noc po publikacji tego wpisu)!

Żeby uzupełnić informacje, powinienem napisać jeszcze jak wygląda interakcja, z osobą, która otrzymuje ode mnie naprawdę długie i merytoryczne wiadomości. – Jest bardzo dobra. Osoby, które śledzą mój profil na Facebooku, Blipie, albo czynnie udzielają się w komentarzach, równie chętnie wysyłały mi opinie na temat kursu i zadawały dodatkowe pytania. Z niektórych e-maili planuję w przyszłości stworzyć wpisy na bloga – tak, były naprawdę długie i konkretne.

Podoba mi się ta forma przekazu, wtedy wiem, że piszę do konkretnej osoby, która nie przyszła przypadkowo z wyszukiwarki i ja nie wiem czego szuka. Gdy piszę do moich subskrybentów(tak, do Ciebie również), wiem że chcą czytać to co napisałem i dokładnie na tę wiadomość ode mnie czekają. To naprawdę fajne uczucie.

Zapowiadam z tego miejsca, że na tych wnioskach nie poprzestanę i rozwinę swoją działalność e-mail marketingową. Czekam tylko na odpowiedni moment, temat i zabiorę się za tworzenie treści, jakie mogę zaoferować subskrybentom. A wiecie, że ja byle gówna nie oferuję.

Gdy będę się uczył dodatkowych, ciekawych rzeczy, to z pewnością zaprezentuję tutaj wszystko w obszernym wpisie.
Tymczasem zapraszam do subskrypcji RSS, aby żaden ważny post nie uciekł waszym oczom (gniotek.com zaczyna narzucać naprawdę wysokie tempo, które przetrwają jedynie wybrani, będziesz w tej grupie osób?).