Legion

Zdarzyło mi się obejrzeć, na wyjeździe.

Film całkiem ciekawy, niby horroro apokaliptyczny, ale jakiś specjalnie straszny nie był. Całkiem sympatyczny, miły i przyjemy. Było krwi trochę, napięcia też sporo, a co najważniejsze – ciągle coś się działo. Było kilka urywków przerwanych smętnymi dialogami o miłości i to wszystko. Reszta to w miarę zwarta i logicznie ułożona całość, która pozostawia spory niedosyt i poczucie niedoróbki.

Ale to mniej ważne. Liczy się to, że film mi się podobał i był odpowiedni do chwili. Jeżeli nie masz co obejrzeć, chcesz się po prostu chwilę rozerwać albo popatrzeć na troszkę bijatyk i tłuczki, a przy okazji masz dylematy moralno religijne to film jest super ;) Nie jest kiczem, ani jakimś typowym zaściankiem filmówki. Jest dobry i można go spokojnie obejrzeć.

Chyba, że jesteś dziewczyną. Wtedy sięgnij po „Dumę i Uprzedzenie” :)

1 myśl na “Legion”

  1. Jeden patent był zachwycający: elementy walki skrzydłami. Wirująca tarcza odbijająca kule, a potem równe cięcie przez kręgosłup końcem pióra – kapitalne! Reszta „nadprzyrodzonych” patentów znana jest wszystkim fanom Supernatural, ale i tak było fajnie.
    Lubię takie Angelologiczne historie, postacie nakreślone inaczej niż np. u M. Kossakowskiej (kto nie zna, polecam Siewcę Wiatru), zawsze jednak budzą się myśli o „drugiej stronie” i tym, jak było „naprawdę” o poranku Świata.
    ;-)

Komentarze zostały wyłączone.