Pakt Milczenia – The Covenant

Nocny seans. Wypożyczyłem DVD po raz kolejny. Znowu.

Położyłem się wygodnie, ustawiłem komputer tak, żeby i jemu było wygodnie. Włączyłem start i oglądałem. Film wypuszczony 8 września 2006r. w reżyserii Renny’a Harlina. Scenariusz J.S. Cardone’a. Spodobał mi się. Chwalę sobie to, że nie zobaczyłem w nim żadnej z gwiazdeczek kina i mogłem zwyczajnie obejrzeć coś, czego nie widziało mnóstwo osób, a to coś naprawdę odpowiadało moim gustom.

Wiecie, że nie będę wam opisywał o czym jest ten film, skoro go polecam prawda? Walnę wam jedynie w miejsce opisu cytat z empiku:

Trzysta lat temu, pięć rodzin z kolonii Ipswitch zawarło tajemniczy pakt milczenia.

Gdy go oglądałem po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że film nie jest skończony. Historia za szybko się zamyka, bo fabuła wciąga, ogląda się i ogląda i nagle film zostaje zamknięty. To bardzo mi się nie spodobało i poczułem ostry zawód. Zrozumiałem również dlaczego ostatni film który oglądałem (Bękarty Wojny) trwał aż dwie i pół godziny. Gdy fabuła wciąga, a przeciętny widz ogląda z wielkim pożądaniem, to filmu przerwać nie wolno. No chyba, że się ma za mały budżet i nie ma siły na wydłużenie scenariusza… I mam wrażenie, że te 20 milionów było za mało jak na The Covenant.

Tym razem do kina nie zapraszam, tym razem mówię: szukajcie w empiku, albowiem tam znajdziecie wersję na DVD a nawet ten blue ray. Ale pod żadnym pozorem nie kupujcie jeżeli nie chcecie być podobni do gniotka.

zdjęcia z filmwebu

Mustang i Mgła Pakt Milczenia: ON LECI

Pakt Milczenia: Wyczerpany Ojciec Pakt Milczenia: Reżyser Harlin

i wpadka fotografa:
Pakt Milczenia: wpadka fotografa