Moje własne umiejętności SEO

  • by

Wiecie co? zacząłem wątpić w swoje umiejętności…

pozycjonerskie! Nie wiem czy mam wystarczająco cierpliwości i siły do tego, aby zmagać się z googlowskimi wybrykami. Niby nie jest źle, niby nowy silnik nie jest taki straszny, ale mimo wszystko tworzone zamieszanie i utrudnianie życia pozycjonerom jest widoczne. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cierpi na tym klient –  bo jak takiemu panu, który żyje w większości stereotypami wytłumaczyć, że pozycjonowanie wymaga teraz więcej czasu i uwagi, a co gorsza większych kosztów?

No moje pozycjonowanie w tej chwili i tak spadło z kosztami, ale to nie znaczy, że tak niewiele potrzebuję do wypozycjonowania czyjejś strony. Właśnie, że potrzebuję wiele, ale ostatnim czasy postanowiłem to „wiele” dawać za darmo i zadowalać ludzi po godzinach.

Mimo wszystko zrozumienie zasad działania zajęło mi sporo czasu. Jeszcze więcej poświęciłem na badania i testy dotyczące różnych technik i sztuczek. Teraz wiem, że najprostsze rozwiązania są najlepsze i nie warto bawić się w jakieś bezsensowne dodatki, a zdecydowanie lepiej skupić się na bezpośredniej promocji stron klienta.

Mam tutaj na myśli to, że systemy wymiany linków przechodzą powoli do lamusa – tak jak obecnie radio- jeszcze się trzyma, jeszcze się jakoś tam utrzymuje, ale to już nie to samo co kilkanaście lat temu. Dodatkiem jest to, że katalogowanie coraz bardziej zyskuje na wartości. Nie chciałbym, żeby było głównym sposobem pozycjonowania… nie chciałbym.

Rzadko mi się zdarza żalić, teraz już jest OK :) Jak jeszcze narzędzie do sprawdzania pozycji mi naprawią to już w ogóle będzie super ekstra… Teraz wiadomo co :)