najnowszy, gniotkowy gejzer

Opowiem wam bajkę… jak kot palił fajkę. A kocica papierosa. Upaliła kawał nosa!

Dużo się dowiedziałem, żeby nie powiedzieć nauczyłem. Tak mi się wydaje, bo trochę czytałem, trochę wymyślałem i przede wszystkim ciut, ciut słuchałem na wykładzie z socjologii. A że mnie kręcą takie zabawy z człowiekiem, podglądanie świata i tym podobne, to wsłuchiwałem się coraz głębiej wyciągając wnioski i kupując wszystko, co chciał mi sprzedać wykładowca. I kul, bo zauważyłem, że mój umysł powoli przestawia się na ekonomiczne myślenie, ciut finansowe, ale co najciekawsze – próbuje łączyć wszystko z kulturą i sobą jako jednostką – wiem to skomplikowanie brzmi, dlatego jak ktoś nie czuje się na siłach, niech wróci za 10 lat po lekturze kolejnych tekstów, a myślę, że zrozumie ;)

Najnowszy gniotkowy gejzer znaczy ni mniej ni więcej co: rozpoznanie kierunku do którego chce się w życiu iść. To nie jest wiele, ale zawsze coś. Gniotek to gniotek, jak ja lubię gniotka. Jak jeszcze trochę się rozwinie i ciut czasu upłynie to go pokocham, jak słowo daję. Gniotek pokocha gniotka!

I teraz to ja już wiem, że bez sensu jest mówić: gdybym zrobił to tak, to było by lepiej. Teraz wiem, że sensownie jest pomyśleć, że wnioski mam, płakać nie będę, ale za to powiem jak będzie! Co było minęło, zastanów się co będzie, bo to jest ważniejsze! I tak.

Dnia następnego, odświeżony stwierdzam, że nic dodać nie chcę.
I wszystko.