Testy na gniotku (SEO)

  • by

Spoko, jestem zdrowy ;)

Poważnie, tak zupełnie serio. Nadszedł nowy etap w rozwoju bloga i myślę, że najwyższy czas aby wziąć się za zwiększenie oglądalności, czytelników i pozycji w googlu. Do tej pory blog miał być pisany i to wszystko. Teraz oprócz ciekawych, fajnych rzeczy jakie szykuję dla was na marzec będzie dołożona praca przy reklamie i marketingu bloga. Żeby ubiec pytania pisze, że strategii jeszcze nie przemyślałem. Ale w najbliższych tygodniach sprawa zostanie załatwiona i myślę, że od końca lutego będziecie mogli obserwować rozwój bloga.

Możecie być naocznymi świadkami tego, jak rozwija się blog w typowej niszy – bo zagadnienie internetu, pieniędzy i seo traktuję jako nisze. A co ciekawsze w każdy z tych tematów wejdę po kolei. Zaczynając od seo(ze względu na ilość dotychczasowych tekstów). Jak zadowolę się efektami rzucę to w cholerę i przestanę bawić się w promocję bloga i myślę, że fajne rzeczy wyjdą nam w przeciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Co tak naprawdę będzie zrobione?

  • optymalizacja bloga pod kątem wyszukiwarek rzecz jasna
  • czary mary, żeby ogon gniotkowi urósł
  • czary mary, żeby frazy główne wpadły w top1
  • linki i piramidki, duperelki, żeby przy drugim z kolei update PR osiągnąć wynik równy 4, a może i 5.
    (obecny pr=3 jest przypadkiem, uwierzcie mi ;)
  • aktualizacje, częste, zaplanowane – każda będzie przeanalizowana
  • gniotek urośnie ;)

Jakie ma przynieść efekty i korzyści?
Najważniejsze dla mnie będzie sprawdzenie tak naprawdę faktycznej roli pozycjonera przy działaniu pewnego projektu. Na początku zrezygnuję ze wszelkiego rodzaju kampanii reklamowych, ani żadne adtaily, bannery, śmery i adwordsa też zostawię w spokoju. W kolejnej fazie będzie inaczej, ale do niej daleko, więc zostańmy przy SEO.

Mam nadzieję, że działanie na żywym organizmie, patrząc prosto w oczy googlowi będzie ciekawą inicjatywą. Wszelkie postępy będę na bieżąco spisywał i zapisywał, ale niekoniecznie będę się tym w czasie rzeczywistym dzielić. Czasami nie wolno, żeby nie zapeszyć. I starczy tego lania wody.

Mam jednak jeden problemik. Bo nie wiem, czy optymalizować teksty pod SEO, czy zostawić je w stanie normalnym, niczym nie ruszone, niczym nie tknięte… Ale to sobie przemyślę.

PS
bym zapomniał: na razie leję na wszystkie gniotkowe blipy, szipy, kurs tworzenia zaplecza również stanie w miejscu i waszych e-maili używać nie zamierzam, przynajmniej przez najbliższe trzy miesiące. I wszystko już.

5 myśli na “Testy na gniotku (SEO)”

  1. No dobra jeszcze obecna sytuacja bloga w skrócie:
    teraz to jak jakaś notka jest publikowana to pojawi się w indeksie po chwili, spoko ale w serpach to już gorzej. Częściej widzę flakera, który bierze rss z bloga niż wpis na gniotku. Częściej widzę inne domeny, które biorą skrawek aby tytuł wpisu niż gniotek.com – dlatego postanowiłem coś z tym zrobić i konkretnie zadziałać. Zobaczymy co daje gniotkowe SEO.

  2. Dobra;p Ale spokojnie, niedługo cały ten box po prawej stronie gdzie jest obecnie blip zostanie usunięty więc powinno wrócić do normy :)

Komentarze zostały wyłączone.