Uczennica Maga – Prolog do Trylogii Czarnego Maga

  • by

Trudi Canavan napisała prolog do całej Trylogii Czarnego Maga. Ja go przeczytałem.

Tak się złożyło, że dostałem tą książkę chwilę po pierwszej części trylogii(gildia magów). I źle się złożyło. Książka jest bardzo długa, ponad osiemset! stron – a to przecież tylko prolog. Ale do rzeczy, bom czytał z zapartym tchem na początku. Po chwili oddech odzyskałem i w ciągu kilkunastu godzin książka była skończona.

Trudi opisała dzieje sprzed powstania Gildii Magów. Całkiem fajnie, ale zdecydowanie za długo jej się wymyślało. W tej książce – tak samo zresztą jak w Gildii Magów – jest bardzo mało akcji. Jeżeli już się coś dzieje to zabijane jest przez długie i niepotrzebne opisy sytuacyjne. A jak okropnie opisane są bitwy magiczne. Gorzej chyba już baba nie mogła tego zrobić. Po prostu za każdym razem(a mało tych razy było przez całe osiemset stron!) gdy szykowała się bitwa chciałem zamknąć oczy i napisać to po swojemu – bo już nie mogłem znieść. Zresztą przeczytacie to sami zwrócicie na to uwagę – jestem pewny!

Książka jest do przejrzenia po pierwszych stu stronach, ale mimo wszystko czytałem dzielnie, czasem nawet bardziej chętnie. To musi być wrodzone zamiłowanie do magii i takich fajnych rzeczy, bo z innego powodu to chyba tak długo z tą książką bym nie wytrzymał.

Jak słowo daję, byłem rozczarowany tym, że można tak popsuć magiczne opowiadanie, a z drugiej strony jednak cieszyłem się, że w ogóle coś takiego zostało napisane. Bo tak jak w pierwszym tomie, tak i tu podobała mi się sama konstrukcja świata. To jedyne co trzymało poziom. W miarę logicznie poukładane ludziki na swoich miejscach. Tylko za dużo nudy.

Po zaliczeniu Uczennicy Maga doszedłem do jednego wniosku:
książka była pisana dla kasiory. Wydana tylko po to, żeby wziąć jeszcze więcej pieniędzów. Przykro mi.
Niby dobre wprowadzenie do Trylogii Czarnego Maga, ale po co komu prolog na końcu? Na epilog nie było pomysłów, to trza było odwrócić kota do góry ogonem. Nie podoba mi się, książka w podsumowaniu to fuszerka odwalona na siłę, no.

Koniec.

PS
Gdy przeczytam pozostałe dwa tomy, których jeszcze nie tknąłem to potwierdzę albo będę negował opinie wysnute w tym poście. Ale coś jednak nie wydaje mi się, żeby negować była potrzeba.

Wiem, że chaotycznie, ale nie dałem rady tego lepiej poskładać.
I nie kupujcie tej książki! Szkoda pieniędzy.