Czwartki z Napoleonem Hillem

  • by

A to taka nowa fajna rzecz na blogu.

Bardzo mocno związałem się z książką Napoleona Hilla „początek wielkiej kariery”. Chciałbym to jakoś wykorzystać, a jego naukę przełożyć na nasz obecny język i podyskutować o różnych elementach, sposobach i innych takich rzeczach w odniesieniu do samorealizacji i dojścia do tego wymarzonego „sukcesu”.

Co czwartek będą publikowane teksty związane z Napoleonem Hillem, każdy o tej samej godzinie. Mam nadzieję, że razem będziemy studiować jego podejście i pogląd na świat. Mam również nadzieję, że postanowicie tę książkę przeczytać. Ja chciałbym przeczytać wszystkie jego pozostałe publikacje, ale obecnie brakuje mi na nie funduszy…

Dobra, zaczynamy. Fajna rzecz. Na początku podrzucam dosyć łatwą dyskusję na oswojenie się:
Chociaż nie jest to prawnie zabronione opinia publiczna nigdy nie sprzyja temu, kto w sposób bezsprzeczny kopiuje rozwiązania opracowane przez inną osobę.

Ja zgadzam się z tym wnioskiem, jestem przekonany, że wy również. Jednak czy skopiowanie czyichś rozwiązań lepiej nie daje nam tej przewagi nad pierwszym twórcą danego rozwiązania? Obawiam się, że daje. Wystarczy obejrzeć jak ma się blip, który powstał bo stworzony został twitter. Można popatrzeć jak facebook zabiera użytkowników naszej klasie, można zobaczyć wykop, który w społeczności jest pionierem, ale jego idea również została bezsprzecznie zerżnięta.A co najgorsze nikt jasno nie protestuje i Polacy sprzyjają złodziejom pomysłów.

Teraz troszkę z innej beczuszki, wybaczcie chaosik ;)
Tak naprawdę kluczem do wielkie fortuny, a także do sławy i silnej pozycji w świecie, w większości przypadków jest tylko jeden czynnik – czynnik, który łatwo scharakteryzować.
Jest nim zwyczaj kończenia wszystkiego, co się zaczyna, po uważnym rozważeniu, co zaczynać należy, a czego nie.

Zgodzicie się z Napoleonem? Ja się zgadzam, bo ileż to już miałem projektów i pomysłów, których nie byłem w stanie zrealizować przez moje -szczerze- lenistwo. Wiedziałem o tym, znałem powód, ale dopiero gdy trafił do mojej głowy z tekstu pisanego i dowiedziałem się, że ktoś mnie przejrzał postanowiłem ruszyć dupsko. Ale znowu tylko postanowiłem – teraz ciągle pracuję nad tym, aby nie postanawiać, a robić. Czy wy też macie podobne wnioski ze swojego życia?

Żadne przedsięwzięcie – duże czy małe, ważne czy nie istotne – nie zostanie zwieńczone sukcesem, jeżeli ograniczymy się do rozważań nad tym, co chcielibyśmy osiągnąć, a następnie będziemy siedzieć spokojnie, czekając, aż coś stanie się bez naszego udziału i wkładu.

Ja przestaję rozważać i zaczynam działać, a Ty? wydaje mi się to podstawowym krokiem w kierunku osiągnięcia swojego sukcesu. Pamiętacie, gdy napisałem post o nowej wersji kursu tworzenia zaplecza? Przez kolejne trzy dni nie ruszyłem palcem, żeby zacząć go pisać. Gdy zacząłem okazało się, że idzie prosto i gładko i już naprawdę niedługo będę mógł oddać w wasze ręce nową wersję. Gdybym nadal tylko siedział i myślał… właśnie. Dlatego warto ruszać tyłki i po prostu zmusić się do działania. Nie wolno zaczynać działać, trzeba zacząć i zrealizować działanie do końca. Satysfakcja z wypełnionego planu z pewnością pobije cierpienie, które pojawiało się podczas zmuszania się do pracy.

Ja, jak i zapewne większość z was pracuje na własny rachunek. W tej pracy trzeba mieć dużo silnej woli i samozaparcia, żeby zrobić coś wartego i godnego uwagi innych. Wiem, bo przecież tworzę bloga o pozycjonowaniu, internecie, pieniądzach i różnych takich, a uwierzcie mi – gdyby nie spotkanie Napoleona w grudniową sobotę, po wykładach z mikroekonomii byłoby bardzo ciężko realizować założenia, które postawiłem sobie na samym początku, gdy wgrywałem skrypt na serwer.

Pierwszy Czwartek z Napoleonem Hillem dobiegł końca. Zapowiadam wam jednak, że to dopiero przedbiegi – tak na rozgrzewkę ;) Przy okazji chciałbym się zapytać, czy nie wydaje wam się, że blog powinien dostać więcej konkretnych kategorii i jego nawigacja powinna zostać oparta właśnie o kategorie?

Wszystko ;)

5 myśli na “Czwartki z Napoleonem Hillem”

  1. No i ładnie Gniotkozaur, pasi mi taka forma motywacji na blogu połączona z przedstawieniem jak widać wielkiego motywatora i autorytetu w tej kwestii. Czekam na więcej, a i wspomnianą książkę chętnie bym nabył :)

  2. Rain,
    mam nadzieję, że pójdziemy trochę dalej i nie tylko o motywacji będziemy rozmawiać ;) Jeżeli chodzi o książkę, to obecnie jest ona ciężko dostępna jednak OnePress chyba mają na stanie. Jeżeli zorganizuję niebawem gniotkowy konkurs, to obiecuję że ta właśnie książka będzie główną nagrodą ;)

  3. Dobrze gniotku zaczynasz, oboje wiemy o co w tym kaman ;) Jeszcze mała uwaga. Tekst powinien być krótszy. Wyznaj zasadę internauta to człowiek bardzo leniwy, któremu nie chce się dużo czytać. Zatem tekst o Napoleonie Hillu podziel na mniejsze części, które każdy doczyta do końca.

  4. milkus,
    zupełnie nie rozumiem o co Ci chodzi ;)

    Jeżeli chodzi o długość tekstu to starałem się jak najkrócej. Dobrze, w następnym tygodniu będzie skompresowane do całkowitego minimum :)

  5. Ja tam lubię sobie poczytać, więc jak dla mnie to wpis nawet mógłby być i dłuższy:)

    Gniotku – dziękuję Ci za ostatni komentarz na moim blogu, ale jakimś dziwacznym sposobem wyleciał z bazy :/ chyba mam jakiegoś buga w kodzie, muszę przejrzeć – przepraszam…

Komentarze zostały wyłączone.