Incepcja

Ostatni dzień października zakończyłem wypadem do kina na Incepcję. Nie widziałem tego filmu wcześniej, nie wierzyłem opisom, opiniom i ogólnemu zadowoleniu z filmu. Cieszę się, że właśnie teraz odwiedziłem Incepcję. Dlaczego?

Film mi się po prostu podobał. Fajnie było zobaczyć DiCaprio w odpowiedniej dla niego roli. Temat psychologii, rozszerzania umysłu i tego typu rzeczy zawsze mi się w pewien sposób podobał. Zwyczajnie fajnie było siedzieć i oglądać jak zmienia się czasoprzestrzeń, postrzeganie umysłu i wchodzenie w coraz głębsze etapy świadomości/podświadomości. Dodatkowo obsada aktorska była według mnie bardzo dobrze dopasowana. Żadna postać się ze sobą nie gryzła i każdy chyba wypełnił swoją rolę w maksymalnie możliwy sposób.

Fabuła była bardzo intrygująca, a sam fakt istnienia Incepcji bardzo fajny. Zwyczajnie byłem zadowolony z przedstawionego rozwoju wydarzeń – podobał mi się. Jedyną, nie do końca zrozumiałą przeze mnie rzeczą było istnienie w podświadomości profesora Cobba jego żony, która zatruwała mu umysł. Zwyczajnie niefajne, zwyczajnie dziwne i zupełnie niepotrzebne stworzenie dodatkowego wątku, który niby miał znaczenie, ale mógłby być jeszcze bardziej zmarginalizowany.

Akcja filmu była tak naprawdę cały czas w tępo. Ciągle działo się coś nowego, ale była również rzecz, która mnie okropnie denerwowała. Spadanie furgonetki, takie dłużące się, okropnie długie, takie długie, długie… Jak obejrzycie to też was to wkurzy :) Gwarantuję!

Podróż w stanu umysłu to temat, który podobałby mi się prawdopodobnie w większości dobrze wykonanych technicznie filmów. Nie ukrywam tego faktu :) Incepcja jest filmem o… właśnie – jak sklasyfikować ten film? Sprawa jest bardzo ciężka i wydaje mi się, że każda osoba, która go obejrzy będzie miała inną klasyfikację i podporządkuje go pod inne półki tematyczne, personalne. Osobiście zachęcam do obejrzenia, warto, bo film to dobra robota.

Na pewno chętniej wydałem pieniądze na Incepcję, niż na Śluby Panieńskie, o których pisałem ostatnio. Jeżeli chodzi o wystawienie gniotoceny, zdecydowałem się postawić na:

Incepcja: 8,5/10

Najfajniejszym wątkiem i tak było tworzenie własnej rzeczywistości w świecie snu. Kreacja architekta – pięknie dobrane określenia, które kreowały cały film. Bardzo miło :) Wybierzcie się do kina póki jeszcze możecie, a jak nie to… (dałbym wam jakiś link partnerski do sklepu, gdzie będzie dostępna Incepcja na DVD, ale nie mam jeszcze takiego sklepu – macie propozycje?:)

5 myśli na “Incepcja”

  1. też polecam shutter island a co do furgonetki to podobało mi się jej spadanie bo to doskonale obrazowało różnicę czasu w poszczególnych poziomach snu, nie zmienia faktu że pokazywano ją chyba ze sto razy ;)

  2. Adi, sądziłeś że pierwsza scena będzie tak naprawdę jedną z ostatnich scen w filmie? :) Mnie to troszkę zaskoczyło w Incepcji, mimo tego, że podobne zabiegi były już stosowane w innych filmach i to nie jednokrotnie.

Komentarze zostały wyłączone.