„Nie mam pieniędzy…”

pomyślałem sobie, gdy zobaczyłem ile domen mam do przedłużenia w ciągu następnych dwóch miesięcy.

Przez ostatnie dwa dni chodziłem i zastanawiałem się co mam w tej sytuacji zrobić. Po prostu nie zaplanowałem tego wydatku. No niech będzie, zaplanowałem tylko niedokładnie. I stanąłem w kropce. Skończyło się na przeglądzie wszystkich domen. Jedne olewam chętnie, inne mniej chętnie, jeszcze jedne muszę olać, te ostatnie przedłużam.

Widzicie coś dziwnego w tym zachowaniu? Ja dzisiaj zauważyłem. Najbliższy termin przedłużenia domeny, której postanowiłem nie przedłużać ze względu na brak pieniędzy, a chciałbym ją zachować to jakieś dwa tygodnie. Ja już z góry założyłem, że do piachu z nią. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że mam jeszcze dwa tygodnie.

To są dwa tygodnie na to, aby zarobić na tę domenę. Całe czternaście dni, aby znaleźć dodatkowe pieniądze, zrobić więcej pracy, przyłożyć się. Przedłużenie domeny nie jest, aż tak drogie, aby nie dało się tej sumy dorobić w przeciągu tego czasu.

O ja głupi… tym bardziej, że moje domeny mają perspektywy.
Taka mała zmiana podejścia, a tyle wartości w sobie niesie.