Promocja czy Pozycjonowanie?

  • by

Jak myślisz mój czytelniku, czy jedno może zastąpić drugie?

– No jasne, że może. Problem ma jedynie właściciel serwisu internetowego, czy tam strony firmowej. No bo skąd taki Pan może wiedzieć, czy promować swoją stronę internetową, czy może ją pozycjonować? Oczywiście zakładam, że ten Pan niezależnie od tego co wybierze, zleca to zadanie firmie zewnętrznej, albo wolnemu strzelcowi – takiemu jak gniotek.

I jest klops. Bo czy można promować i pozycjonować jednocześnie? – Można. A czy można pozycjonować i promować jednocześnie? – Można. A czy jest to opłacalne? – Nie wiem.

Bo jak dla mnie to jedno nie wyklucza drugiego, ale mocno ogranicza. Przedstawię wam jeden scenariusz, który osobiście uwielbiam i stosuję do prywatnych projektów. Inne scenariusze możecie sobie wymyślić, może dopisać, albo zwyczajnie o nich zapomnieć. Show Time.

Mam domenę, treść i trochę gotówki, którą chce zainwestować w „marketing i promocję” mojego serwisu internetowego. Zaczynam od zlecenia optymalizacji strony pod kątem SEO (w praktyce robię to sam, bo znam się na tym). Cała optymalizacja zrobiona, wszystko ekstra ładnie i pięknie, więc mogę przejść do fazy drugiej. Drugą fazą jest zapoznanie przyszłych użytkowników z serwisem. Wybieram odpowiednią grupę docelową, szukam do nich maili, daję reklamy na forach tematycznych, serwisach i katalogach stron branżowych. Kampania trwa z reguły około miesiąca, teraz dzięki AdTaily można naprawdę sporo zrobić i namieszać pozytywnie, ale… gdy już strona zaczyna ładnie się indeksować (dzięki bannerowym linkom z kampanii) wrzucam ją do katalogów stron. Tak, tak powoli spokojnie, aż wyczerpię listę takich fajnych i dobrych. Anchory w katalogach stron ustawiam pod kątem użytkownika – takie perswazyjne, żeby kliknąć zachęcały, bo nigdy nie wiadomo…

Kolejny krok to utrzymywanie stałych kontaktów z internautami, blogerami, użytkownikami for związanymi tematycznie z moim serwisem. Dzięki temu domena zdobywa linki, serwis popularność i rozpoznawalność, a przy okazji wyszukiwarka lubi go coraz bardziej. I w między czasie dochodzi mały konkurs na stronie, związany z jej polecaniem, czy czymś takim dzięki czemu zaostrzy się linkowanie na forach, blogach i portalach. Często wystarczy kontrowersyjna nagroda, albo kontrowersyjny temat konkursu.

Strona się pnie, ma wartościową treść to i ludzie do niej linkują polecając sobie artykuły i teksty. Nie ma wartościowej treści to niestety zaczynam SEO-zabawę. Ale to już rozłam scenariusza, na który nie mogę sobie pozwolić. Zakładam, ze strona ma wartościową treść – bo ja tylko takie tworzę (wyjątkiem jest ten blog).

Lubienie GOOGLE’a i wynoszenie serwisu na szczyty pozycji wzmacniam za pomocą dodatkowych tekstów na stronie, które zawierają interesujące mnie frazy i hasła. Już dawno przeżytkiem są „frazy główne”, które są zupełnie nieopłacalne wg mnie. Takie mnie nie interesują. Ważny jest tekst i jego odpowiednia formuła. I znowu pewien fragment scenariusza się powtarza, bo ludzie lubią fajne teksty i ładne i do nich linkują. Dlatego tez olewam wszelkie dopalacze i sracze przez pierwsze pół roku. Strona rozwija się sama, naturalnie rośnie w oczach algorytmicznej wyszukiwarki.

Gdy już tak urośnie, że z wyszukiwarki zacznie napływać więcej niż 70% ruchu na witrynie (w czasie trwania kampanii reklamowej, którą powtarzam po 6 miesiącach) to idzie zwyczajny dopalacz z systemów wymiany linkami, które promują portal w wyszukiwarce. I to jest wszystko. To jest cały schemat promocji strony internetowej.

Uważam, że coś takiego jak pozycjonowanie, nie jest do niczego potrzebne i wystarczy zapożyczyć pewne elementy z tej dziedziny, aby odnieść sukces w wyszukiwarce. Dopiero po odpowiednio przeprowadzonej promocji można myśleć nad zwiększaniem ruchu bezpośredniego z wyszukiwarek – wcześniej zdecydowanie lepiej jest przyłożyć się do pozyskiwania użytkowników dzięki standardowym kampaniom reklamowym.

Bo samo osiągnięcie wysokich pozycji dzięki promocji strony w internecie nie jest chyba pozycjonowaniem, prawda? Właśnie. A jak tam mają się teraz wasze wyobrażone schematy? Może jest ktoś chętny do podzielenia się swoją opinią na temat pozycjonowania i promocji stron w internecie? Czy jest na sali lekarz, który myśli, że lepiej jest skupić się na aspektach SEO: linkować dupować i spokojnie czekać na to, aż właściciele podobnych tematycznie serwisów zobaczą w wyszukiwarce konkurencję? I wtedy zaczną się zastanawiać skąd to się wzięło i jak to tak wysoko jak tam wcale nie ma użytkowników?

I wszystko dzisiaj, ale mam wrażenie, że ciąg dalszy…
nastąpi.