Gniotkowe podsumowanie ostatnich miesięcy

  • by

Słuchajcie, nie mam wymówki, więc postanowiłem opowiedzieć wam co się u mnie ostatnio dzieje i dlaczego jestem taki leniwy. Gdy napisałem ostatni post byłem już w amoku. Przede wszystkim dobrze będzie, jeżeli dowiecie się, że wreszcie „założyłem firmę”. Szczegółów jeszcze nie mogę zdradzić, opowiem o nich za miesiąc może dwa. Od połowy maja nieoficjalnie zawiązałem spółkę z kolegą Danielem. Tworzymy razem agencję reklamową i jest przy tym sporo zabawy, pracy i planów.

Dodatkowo Daniel realizuje swój pomysł na ekstra startup i teraz to nawet nie bardzo kontakt z nim jest :) Ale to nic, ja również od pewnego czasu planuję pewien projekt. To właśnie z tego powodu postanowiłem sprzedać moje wypieszczone forum fotograficzne. Potrzebuje pieniędzy, dodatkowo firma pochłonęła wszystkie moje dotychczasowe pieniądze, a jeszcze będzie ich chłonąć dużo więcej. W chwili obecnej nie mam grosza przy duszy :) Nie czuję się z tym jeszcze najgorzej, ale jestem w trakcie procesu odbijania się od denka słoika.

Z powodu braku jakichkolwiek pieniędzy nie pojawiłem się na warsztatach. Zawaliłem na całej linii i muszę się odkuć.

Problemem, który uważam, za najpoważniejszy to Gniotka.pl i zamglona misja tej działalności. Agencja reklamowa troszkę popsuła mi szyki, wprowadziła sporo chaosu – nawet się tego nie spodziewałem, ale mam nadzieję, że już w najbliższych dniach postaram się unormować i wskazać jasny cel dla gniotki. Obecnie niebezpiecznie pływa na wodach wzburzonego oceanu.

W ciągu ostatnich miesięcy dostałem po dupie od pewnego polityka, straciłem sporo kasy – zupełnie na własne życzenie i nie wykorzystałem swojej całej siły do realizacji własnych planów. Dodatkowo nie napisałem wczoraj Czwartku z Hillem – a to uważam, za ogromną porażkę. Ale wnioski wyciągam, gorzej jest z nauką. Siedzi we mnie ogromny leń, tym bardziej teraz w tym chaosie, gdy nie mam jeszcze jasno określonej drogi.

Czeka mnie trudny okres. Mam przed sobą bite dwa miesiące, które muszą zmienić moją przyszłość. Nie widzę innej drogi, to te dwa miesiące będą decydować o tym jak będzie wyglądał mój następny rok życia. Blog będzie teraz zdecydowanie mocniej prywatny, bez głównego celu – przynajmniej przez pewien okres. SEO zaczyna mnie wkurzać, czas już chyba odpuścić pozycjonerowanie i ruszyć krok do przodu, krok w stronę biznesu. Nie chcę być pozycjonerem do końca życia, mam wiedzę, która pozwoli mi kontrolować moich pracowników, wiem, że teraz mogę rozpocząć kolejny etap. Rozpoczynam kolejny poziom, idę level wyżej.

Zaczynam od zera, teraz już nie będę pracował dla siebie. Czuję się zobowiązany i zdecydowałem, że będzieMY prowadzić dostatnie życie, pełne wartości, szczęścia i pomocy drugiemu człowiekowi. Mam pięć lat, pięć lat czasu na postawienie swojego pierwszego wiatraka.

Liczę na waszą pomoc, na to, że mnie zmusicie do działania. Liczę na rady ludzi bardziej doświadczonych, wskazówki i drogowskazy. Muszę pokonać lenia, zwalczyć samego siebie. To strasznie patetycznie brzmi, ten post jest taki wyniosły. Ale to chyba czas na tego rodzaju podsumowanie. Niebawem będzie półmetek 2010 roku, a ja nadal nie zrobiłem nic, z czego mógłbym być dumny.

Do pracy, cholera, do pracy!

Bo to było tak, że zrobiłem sporo fajnego zaplecza. Ekstra, wyniki w SEO mam, jest fajnie. I nagle przyszła agencja, przyszedł bum i zburzył cały ład. Ostatni tydzień wyglądał mniej więcej tak, że odpalam komputer, nie mam już nic do zrobienia, to sobie odpalam grę. Tamtego mi się nie chce, tamtego nie zrobię, bo jest za nudne. Brak samodyscypliny, wiem. Dlatego staram się to poprawić. Poprawić.

7 myśli na “Gniotkowe podsumowanie ostatnich miesięcy”

  1. Skąd ja to znam… hmm… właśnie piszę pracę dyplomową i również chcę uruchomić projekt, czasożerny nadewszystko. To co pomaga w zwalczaniu tego otępionego siedzenia i nic-nie-robienia to odpowiednio jaskrawa, duża i wyraźna wizualizacja syfu i nerwów, których doświadczę gdy nie zrobię tego co muszę.

    Zdaje mi się, że jestem na podobnym etapie tupania nóżką w podłoge i mówienia, dość obijania, czas zrobić coś poważnego, na siebie i dla innych. Krótki plan działania i działanie, to chyba to czego trzeba, ale podejrzewam, że cele już masz wystarczająco konkretne, nawet jeżeli ich nie chcesz zdradzić jeszcze, więc życzę ich konsekwentnej realizacji :)

    Gdyby nie karalność takich słów, to bym napisał jak to Richard Bandler pacjentowi powiedział, „albo zrobisz to o czym marzysz, albo Cię zabiję” ;-)

  2. Mi też ta wizualizacja syfu pomaga. Czasami jak sobie pomyślę, jaki będę zły na siebie, gdy czegoś tam nie zrobię, to zaczynam to robić. Niestety mam jeszcze w rodzone odkładanie wszystkiego na zaraz, na nie teraz i z tym jeszcze sobie nie radzę.

    O ile cel jest, to nie ma jeszcze dokładnie zaplanowanej drogi, którą trzeba iść, żeby do tego celu dojść.

    Groźba śmierci może być motywująca, ale nie wiem czy na mnie podziała :) Mam nadzieję, że ruszysz z kopyta Pavle i nie dasz się niczemu zatrzymać :)

  3. To się nazywa wypalenie. Czas przepuścić trochę pieniędzy, pogodzić się z porażką. Można też inaczej, iść w zaparte, przyzwyczajać organizm do większego wysiłku i ponieść konsekwencje zarówno zdrowotne jak i …

    Gratuluję założenia firmy. Ciekawe też jestem z jakim to politykiem miałeś utarczkę.

  4. Bartku, wydaje mi się, że w pewnym stopniu pogodziłem się z porażką, tylko nie do końca jeszcze chyba wyciągnąłem z niej wnioski i to mnie blokuje w dalszej drodze.

    Wydaje mi się, że wypaleniem tego nazwać nie mogę. Jeżeli chodzi o przepuszczenie pieniędzy… wydaje mi się, że to nie jest dobre rozwiązanie :)

    Polityk… jak to polityk. Czuję się mimo wszystko zobowiązany nie wymieniać nazwiska publicznie.

  5. Grunt to pozytywne myślenie. Co prawda ‚dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane’, ale i tak głowa do góry i do przodu i tego Ci życzę. :)

  6. Powodzenia na tej nowej drodze ;)

    Podaj trochę więcej szczegółów na temat samej działalności :) Co to za kolega Daniel i jaki jest adres strony Waszej agencji ?

    Co do wypalenia/zmęczenia to człowiek musi odpoczywać, niezależnie od tego czy chce czy nie. Są ludzie którzy muszą to rzadziej robić ale trzeba pamiętać o tym że robi się to kosztem własnego zdrowia – ja osobiście o tym zapomniałem i zapłaciłem za to sporą cenę.

    Jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego w pracy

    Pozdrawiam !

Komentarze zostały wyłączone.